Ten artykuł pokazuje, jak oceniam Abartha w realnym teście drogowym: od reakcji na gaz i hamulce, przez zachowanie zawieszenia, aż po to, czy auto ma sens na co dzień. To ważne, bo w tych samochodach sama moc nie mówi jeszcze wszystkiego. Abarth nie gra w klasie supersamochodów, ale potrafi dać podobny rodzaj napięcia w dużo mniejszej i praktyczniejszej skali.
Najważniejsze wnioski z jazdy Abarthami
- 500e jest najłatwiejszy w mieście, ale jego zasięg i charakter najlepiej sprawdzają się na krótszych trasach.
- 600e to już pełnoprawny, mocny hot hatch-SUV z wyraźnie ostrzejszym podwoziem i mocniejszym hamowaniem.
- 595 Competizione pozostaje wzorem dla fanów benzynowego, mechanicznego odbioru jazdy.
- W Abarthach największą różnicę robią zawieszenie, opony, układ kierowniczy i hamulce, a dopiero potem katalogowa moc.
- Jeśli szukasz emocji podobnych do tych z aut z wyższej półki, ale w bardziej użytecznej formie, Abarth nadal ma sens.
Na co zwracam uwagę podczas testu Abartha
W takich samochodach nie zaczynam od sprintu do setki, tylko od tego, czy auto od pierwszych metrów buduje zaufanie. Patrzę na to, jak reaguje kierownica, czy nadwozie nie pływa na nierównościach, czy hamulce wytrzymują kilka mocniejszych dohamowań i czy fotele trzymają ciało tak, jak obiecuje sportowy wygląd. To właśnie te elementy odróżniają prawdziwie angażujące auto od modelu, który tylko dobrze wygląda na zdjęciach.
W Abarthach szczególnie ważne są trzy rzeczy: precyzja przodu, kontrola nad tyłem i to, czy auto nie męczy po 20 minutach jazdy. Jeśli samochód jest zbyt sztywny, za głośny albo nerwowy na zwykłej drodze, to nawet solidne osiągi szybko przestają cieszyć. Gdy te trzy obszary są dobrze zestrojone, dopiero wtedy warto porównywać konkretne wersje i napędy.
Takie podejście jest szczególnie ważne, bo Abarth zawsze balansował między emocją a użytecznością. Z jednego testu da się więc wyczytać nie tylko tempo, ale też to, czy samochód pasuje do kierowcy, który naprawdę chce z niego korzystać, a nie tylko o nim opowiadać. To dobry punkt wyjścia przed wejściem w świat 500e i 600e.
Abarth 500e w ruchu miejskim i na krętej drodze
Najmniejszy elektryczny Scorpion jest zaskakująco ważny, bo pokazuje, jak marka przetłumaczyła swój charakter na napęd bez spalin. Jak podaje Abarth, 500e ma silnik o mocy 113,7 kW, baterię 42 kWh, 235 Nm momentu obrotowego i przyspieszenie do 100 km/h w 7 sekund. W praktyce oznacza to bardzo szybki start z miejsca, natychmiastową reakcję na gaz i świetną zabawę w mieście, gdzie elektryk może błyszczeć bardziej niż na autostradzie.
W tym modelu duże znaczenie mają tryby Turismo, Scorpion Street i Scorpion Track, a także jazda jednym pedałem, która dobrze pasuje do spokojniejszego tempa w mieście. Deklarowany zasięg 265 km brzmi rozsądnie, ale ja traktuję go jako punkt odniesienia, nie obietnicę bez gwiazdek. Przy ostrzejszej jeździe, niższej temperaturze i większych prędkościach realny wynik będzie wyraźnie skromniejszy, więc 500e najlepiej kupuje kierowca świadomy kompromisu między emocją a praktyką.
W codziennym użytkowaniu 500e najbardziej przekonuje mnie tym, że nie próbuje udawać dużego GT. To samochód do krótszych odcinków, miasta, obwodnicy i weekendowych wypadów, w których liczy się reakcja, a nie rekordy zasięgu. Jeśli ktoś oczekuje od elektryka lekkiej, żwawej osobowości, ten model daje dokładnie tyle, ile obiecuje.
Największy znak zapytania dotyczy dźwięku generowanego przez system audio. Dla jednych to sympatyczny ukłon w stronę tradycji marki, dla innych zbyt sztuczny dodatek, który po czasie traci urok. Właśnie dlatego 500e warto sprawdzić samemu, a nie oceniać wyłącznie po liczbach. Z takiego testu naturalnie przechodzi się do pytania, czy większy 600e nie robi tego samego po prostu lepiej.
Abarth 600e pokazuje, dokąd marka doszła
600e jest dziś najmocniejszym i najbardziej dojrzałym technicznie Abarthiem w gamie. Wersja Turismo ma 240 KM, 345 Nm i przyspiesza do 100 km/h w 6,2 sekundy, a Competizione rozwija 280 KM przy tym samym momencie obrotowym. Obie odmiany mają napęd na przód, prędkość maksymalną 200 km/h i deklarowany zasięg 334 km WLTP przy oponach Eco Tyres, a ładowanie DC od 20 do 80 procent trwa 27 minut.
Tu różnica między marketingiem a realną jazdą jest mniejsza niż w 500e, bo układ jezdny dostał konkretne wsparcie. Wzmocnione zawieszenie, hydrauliczne odboje, tylny stabilizator, mechaniczny ogranicznik poślizgu, hamulce Alcon i fotele Sabelt nie są ozdobą z folderu. To rzeczy, które faktycznie zmieniają stabilność auta na wejściu w zakręt, hamowanie po serii szybkich łuków i poczucie kontroli przy mocnym przyspieszaniu.
W teście Auto Express 600e chwalono za szybki, bezpośredni układ kierowniczy i mocne hamulce, ale jednocześnie zwracano uwagę na bardzo sztywne zawieszenie oraz hałas na gorszej nawierzchni. To ważna uwaga, bo pokazuje, że Abarth nie szuka kompromisu za wszelką cenę. Jeśli droga jest dobra, 600e potrafi dać dużo frajdy; jeśli asfalt jest poszarpany, samochód zaczyna przypominać, że sportowa charakterystyka ma swoją cenę.
Moim zdaniem 600e jest najciekawszy dla kierowcy, który chce mocnego auta do codziennej jazdy, ale nie chce rezygnować z ostrzejszej reakcji i bardziej torowego zestrojenia. To już nie jest wyłącznie miejski gadżet. To mały, elektryczny zawodnik, który wymaga trochę lepszych dróg i bardziej świadomego stylu użytkowania.

Który wariant najlepiej oddaje ducha marki
Gdy patrzę na gamę bez marketingowego filtra, widzę trzy różne odpowiedzi na jedno pytanie: chcesz najłatwiejszego Abartha, najmocniejszego Abartha czy najbardziej analogowego Abartha. Dla porządku zestawiam je obok siebie, bo sama moc nie wystarczy do wyboru samochodu, który ma dawać przyjemność nie tylko na papierze.
| Model | Moc i moment | Osiągi | Charakter jazdy | Dla kogo |
|---|---|---|---|---|
| Abarth 500e | 113,7 kW, 235 Nm | 0-100 km/h w 7 s, bateria 42 kWh, zasięg do 265 km, ładowanie do 80% w 35 min | najbardziej miejski, szybki z miejsca i lekki w odbiorze | dla kogoś, kto chce elektryka z temperamentem |
| Abarth 600e Turismo | 240 KM, 345 Nm | 0-100 km/h w 6,2 s, 200 km/h, 334 km WLTP przy Eco Tyres, 27 min 20-80% | najbardziej zbalansowany, nadal ostry, ale jeszcze użyteczny | dla kierowcy, który chce mocnego daily drivera |
| Abarth 600e Competizione | 280 KM, 345 Nm | najmocniejsza wersja gamy, 200 km/h, 334 km WLTP przy Eco Tyres | najbardziej torowy i najbardziej bezkompromisowy | dla tych, którzy chcą najmocniejszego elektrycznego Scorpiona |
| Abarth 595 Competizione | 180 KM, 250 Nm | 0-100 km/h w 6,7 s, 225 km/h | najbardziej mechaniczny, głośny i klasyczny | dla fanów benzynowego charakteru i używanego rynku |
Jeśli miałbym wskazać najbardziej uniwersalny wybór, postawiłbym na 600e Turismo. Jeśli ktoś chce najwięcej emocji i najostrzejsze zestrojenie, Competizione ma większy sens. Z kolei 595 Competizione nadal pozostaje ważnym punktem odniesienia, bo przypomina, skąd wzięła się ta marka i dlaczego tylu kierowców wciąż woli mechaniczny charakter od perfekcyjnie wygładzonej elektroniki.
To właśnie tutaj widać sedno całego testu: nie chodzi o to, który Abarth jest najszybszy w tabeli, tylko który najlepiej trafia w styl jazdy konkretnej osoby. I tu zaczyna się rozmowa o emocjach, a nie o samych danych katalogowych.
Dlaczego Abarth działa bardziej emocjami niż samą mocą
Abarth nie jest supersamochodem w sensie technicznym, ale potrafi wywołać podobny rodzaj skupienia. Niska pozycja za kierownicą, krótka karoseria, szybka reakcja na ruchy kierownicą i duża dawka informacji z podwozia sprawiają, że kierowca naprawdę uczestniczy w prowadzeniu auta. To właśnie ten element odróżnia Abartha od wielu „sportowych” modeli, które kończą się na wyglądzie i oprogramowaniu.
W praktyce emocje budują tu głównie cztery rzeczy:
- Układ kierowniczy - szybki i bezpośredni, dzięki czemu samochód natychmiast reaguje na ruch ręki.
- Hamulce - mocne, odporne na powtarzalne użycie i dające poczucie kontroli przy dynamicznej jeździe.
- Zawieszenie - twarde na tyle, by ograniczać przechyły, ale w najostrzejszych wersjach potrafi być męczące na gorszym asfalcie.
- Dźwięk - w benzynowych Abarthach prawdziwy, w elektrykach wspomagany generatorem, czyli ważny bardziej dla klimatu niż dla samych osiągów.
W 595 i 695 tę filozofię czuć szczególnie mocno: mechaniczny ogranicznik poślizgu, Brembo, Koni FSD i krótkie przełożenia robią więcej niż sama liczba 180 KM. W 600e ten sam pomysł został przeniesiony do świata elektryków, tyle że z większą masą i spokojniejszym, bardziej nowoczesnym sposobem oddawania mocy. Efekt jest inny, ale cel ten sam - kierowca ma czuć, że prowadzi coś żywego.
Jeśli ktoś lubi supersamochody za koncentrację na kierowcy, a nie tylko za logo, Abarth potrafi dać podobny zastrzyk emocji w miniaturowej, bardziej dostępnej formie. To nie jest zamiennik Ferrari czy McLarena, ale bardzo skuteczny sposób na sportowe wrażenia bez nadmiaru blichtru. Po takim wniosku zostaje już tylko sprawdzić, czy samochód pasuje do codzienności, a nie wyłącznie do pierwszego entuzjazmu.
Jak wycisnąć z jazdy próbnej maksimum i nie kupić emocji zamiast auta
Najlepszy test Abartha robię zawsze na trasie mieszanej, a nie na krótkim odcinku wokół salonu. Krótka lista rzeczy, które naprawdę warto sprawdzić, wygląda tak:
- Przejedź przez kilka nierówności i łuków, bo dopiero tam wychodzi, czy zawieszenie jest zestrojone sportowo, czy po prostu zbyt twardo.
- Zrób serię mocniejszych przyspieszeń i hamowań, żeby ocenić, czy auto nie traci precyzji po rozgrzaniu.
- Jeśli wybierasz elektryka, sprawdź realny zasięg po włączeniu klimatyzacji, trybów sportowych i jazdy poza miastem.
- Usiądź w aucie na dłużej, bo w Abarthach bardzo szybko wychodzi, czy fotel, pozycja za kierownicą i ergonomia naprawdę Ci odpowiadają.
- Przy 595/695 obejrzyj stan opon, felg, hamulców i zawieszenia, bo to auta, które często żyją intensywnie, a nie lekko.
W Polsce zwracałbym też uwagę na codzienną logistykę: gdzie będziesz ładować 500e albo 600e, czy Twoje trasy są wystarczająco krótkie, by nie irytować się zasięgiem, oraz czy twardsze zawieszenie nie okaże się zbyt męczące na lokalnych drogach. Jeśli po takiej jeździe próbnej nadal czujesz, że auto daje Ci więcej radości niż kompromisów, Abarth ma sens. Jeśli po kilkunastu minutach bardziej przeszkadza hałas, twardość albo brak komfortu, lepiej szukać szybkiego auta, które jest mniej bezwzględne wobec kierowcy.