McLaren GT to jeden z najciekawszych przypadków w świecie supersamochodów, bo łączy bardzo wysokie osiągi z realną użytecznością w trasie. W tym tekście wyjaśniam, czym ten model różni się od typowych McLarenów, jak wypada pod względem technicznym, ile praktyczności faktycznie oferuje i czy w 2026 roku ma jeszcze sens jako zakup na rynku wtórnym.
Najważniejsze fakty, które warto znać od razu
- McLaren GT to centralnosilnikowe coupé klasy grand tourer, a nie typowo torowy supersamochód.
- Ma 4.0-litrowe V8 biturbo o mocy 612 KM i momencie 465 lb-ft (około 630 Nm).
- Przyspiesza do 100 km/h w okolicach 3,1 s, a prędkość maksymalna sięga 326 km/h.
- McLaren podaje 150 l bagażnika z przodu i 420 l z tyłu, co jak na ten segment jest bardzo dobrym wynikiem.
- W 2026 roku to przede wszystkim auto z rynku wtórnego, bo jego następcą w gamie jest GTS.
- Na polskim rynku ceny używanych egzemplarzy krążą dziś mniej więcej od 719 tys. zł do 1,099 mln zł, zależnie od rocznika i specyfikacji.
Czym właściwie jest McLaren GT
Patrzę na ten model jak na próbę odpowiedzi na pytanie, czy supersamochód może być jednocześnie szybki, lekki i znośny podczas dłuższej jazdy. To nie jest McLaren stworzony wyłącznie po to, żeby polować na czasy okrążeń. Tu ważniejsze są stabilność przy wysokiej prędkości, przewidywalność reakcji i komfort, który nie kończy się po pierwszych kilkunastu kilometrach.
W praktyce oznacza to centralnie umieszczony silnik, napęd na tył i karbonową konstrukcję, ale zestrojone w sposób łagodniejszy niż w bardziej agresywnych modelach marki. Właśnie ten kompromis jest sednem całej filozofii GT: samochód ma dawać emocje zbliżone do supersamochodu, ale bez ciągłego wrażenia, że kierowca musi walczyć z autem. Dzięki temu lepiej znosi autostrady, miejskie tempo i weekendowe wypady, a nie tylko tor. W kolejnym kroku warto więc spojrzeć na liczby, bo to one pokazują, jak daleko ten kompromis sięga.
Osiągi, które nadal brzmią jak supersamochód
W danych technicznych McLaren GT nie udaje grzecznego gran turismo. To nadal bardzo mocne auto z 4.0-litrowym V8 biturbo, 7-biegową skrzynią dwusprzęgłową i osiągami, które wciąż zawstydzają większość szybkich coupé. Różnica polega na tym, że moc nie jest podana w sposób brutalny. Auto nie wyrywa rąk przy każdym dotknięciu gazu, tylko buduje tempo gładko i bardzo skutecznie.
| Parametr | McLaren GT | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| Silnik | 4.0 V8 biturbo | Dużo momentu i wysoka elastyczność bez konieczności kręcenia go pod czerwone pole. |
| Moc | 612 KM | To nadal poziom pełnoprawnego supersamochodu. |
| Moment obrotowy | 465 lb-ft, około 630 Nm | Auto bardzo sprawnie przyspiesza już przy średnich obrotach. |
| Przyspieszenie | 0-60 mph w 3,1 s | Wrażenie jest bardziej płynne niż ostre, ale tempo pozostaje brutalnie szybkie. |
| Prędkość maksymalna | 203 mph, około 326 km/h | To auto z dużym zapasem na szybkie trasy i niemieckie autostrady. |
| Skrzynia | 7-biegowa dwusprzęgłowa | Błyskawiczne zmiany przełożeń i brak zbędnych przerw w przyspieszaniu. |
Najciekawsze jest to, że ten silnik nie został zestrojony wyłącznie pod maksymalną ostrość. Z niższych i średnich obrotów reaguje chętniej niż bardziej ekstremalne McLareny, więc w zwykłej jeździe ma więcej sensu, niż sugerowałaby jego sylwetka. Gdybym miał jednym zdaniem opisać ten napęd, powiedziałbym: to wciąż supersamochód, ale taki, który nie obraża się na dłuższą trasę. A skoro już wiadomo, że liczby są naprawdę mocne, pora sprawdzić, czy praktyczność nie jest tylko marketingowym dodatkiem.

Praktyczność, która naprawdę ma znaczenie w aucie z centralnym silnikiem
To właśnie tutaj ten model zaczyna odróżniać się od typowych rywali. McLaren podaje 150 litrów z przodu i 420 litrów z tyłu, więc mówimy o aucie, do którego da się spakować nie tylko weekendową torbę. W praktyce największą zaletą nie jest sama liczba, tylko układ przestrzeni. Tylna część pod szklaną klapą jest pojemna jak na supersamochód, ale jednocześnie ma swoje ograniczenia: jest płytka, ciepła i wymaga sensownego pakowania.
Właśnie dlatego GT działa najlepiej z miękkim bagażem, nie z twardymi walizkami. Duża, sztywna torba potrafi być bardziej problemem niż pomocnikiem, a dobrze dobrany zestaw weekendowy nagle sprawia, że samochód przestaje być tylko zabawką na niedzielę. Do tego dochodzi wygodniejsza pozycja za kierownicą niż w bardziej torowych McLarenach, sensowne multimedia i zawieszenie, które nie próbuje przy każdym nierównym asfalcie przypominać o swojej sportowej naturze. To nie jest luksusowe coupe w stylu klasycznego GT, ale jak na centralnosilnikowy supersamochód wypada zaskakująco dojrzale. Skoro praktyczność ma już sens, naturalnie pojawia się pytanie, czy nowszy GTS nie robi tego samego lepiej.
McLaren GT a nowszy GTS
W 2026 roku porównanie z GTS-em jest obowiązkowe, bo to właśnie on przejął rolę bardziej aktualnego grand tourera w gamie McLarena. Zmiana nie była rewolucją, raczej dopracowaniem znanego pomysłu: odrobinę więcej mocy, świeższe detale, lepsze wyciszenie i zachowanie tej samej filozofii jazdy. Jeżeli ktoś dziś chce nowe auto z tego pomysłu, kierunek jest prosty. Jeśli ktoś szuka rozsądniejszego wejścia w ten świat, dobre GT nadal ma bardzo mocny argument w postaci ceny na rynku wtórnym.
| Cecha | GT | GTS | Co z tego wynika |
|---|---|---|---|
| Moc | 612 KM | 626 KM | GTS jest trochę mocniejszy, ale różnica nie zmienia całego charakteru auta. |
| Pozycja w gamie | Poprzednik | Następca | Jeśli kupujesz nowe auto, patrzysz już raczej na GTS. |
| Charakter | Bardziej surowy i „mechaniczny” w odbiorze | Nieco świeższy i lepiej dopracowany | Starszy model nadal może być atrakcyjniejszy dla kogoś, kto ceni czystsze wrażenia. |
| Sens zakupu | Świetny na rynku wtórnym | Logiczny przy zakupie nowego McLarena | Wybór zależy głównie od budżetu i tego, czy chcesz nowość, czy lepszy stosunek ceny do charakteru. |
Ja widzę to tak: GTS jest naturalnym rozwinięciem idei, ale GT nie traci przez to wartości. Dobrze utrzymany egzemplarz nadal daje bardzo dużo emocji, a w niektórych konfiguracjach nawet bardziej surowy odbiór może być zaletą. Po tej stronie wyboru warto już zejść na ziemię i spojrzeć na polski rynek, bo tam różnice między teorią a zakupem stają się najbardziej widoczne.
Zakup i eksploatacja w Polsce
W Polsce ten model nie jest samochodem „z ogłoszenia za chwilę”, tylko rzadkim egzemplarzem, który trzeba po prostu dobrze wypatrzyć. Na aktualnych ofertach widać dziś rozstrzał mniej więcej od 719 tys. zł za auto z 2023 roku i przebiegiem około 12,7 tys. km do około 1,099 mln zł za egzemplarz z 2022 roku z przebiegiem około 6,5 tys. km. To pokazuje dwie rzeczy naraz: rynek jest bardzo wąski, a cena zależy nie tylko od rocznika, ale też od wyposażenia, historii serwisowej i koloru czy pakietów MSO.
Przy takim aucie nie kupowałbym gołą liczbę z licznika. Ważniejsze są: pełna dokumentacja serwisowa, stan hamulców ceramicznych, opon i ewentualnego systemu podnoszenia przodu, bo niski prześwit szybko weryfikuje każdy parking i każdą rampę. Trzeba też pamiętać, że koszty eksploatacji są już z egzotycznego poziomu, a nie z poziomu „szybkiego coupé”. Opony, hamulce, detailing, transport i ubezpieczenie potrafią skutecznie podbić budżet, więc kupno tylko po to, żeby mieć McLarena w garażu, bywa złym pomysłem. Lepszy jest dobrze utrzymany egzemplarz z czytelną historią niż pozornie tańszy samochód z niewiadomym przeszłością. To prowadzi do najważniejszego pytania: komu taki model naprawdę pasuje.
Kiedy ten McLaren wciąż ma sens, choć nie jest już nowy
Najlepiej broni się wtedy, gdy szukasz auta, które ma emocje supersamochodu, ale nie chce karać cię przy każdym dłuższym przejeździe. Jeśli lubisz bardzo niską pozycję, mocny silnik z tyłu kabiny i szybkie reakcje, a jednocześnie chcesz pojechać nim 300-400 kilometrów bez poczucia, że całe ciało walczy o przetrwanie, ten model trafia w punkt. To nie jest najostrzejszy McLaren do jazdy po torze, ale też nie jest grzecznym grand tourerem udającym sportowca.
- Ma sens, jeśli chcesz realnie używalnego supersamochodu, a nie tylko efektownej sylwetki.
- Ma sens, jeśli jeździsz też w trasę i cenisz bagażnik oraz stabilność przy wysokiej prędkości.
- Ma mniej sensu, jeśli priorytetem jest czysty track day i maksymalna agresja podwozia.
- Ma mniej sensu, jeśli oczekujesz miękkiego, luksusowego grand tourera w stylu bardziej klasycznych marek.
Ja widzę w nim bardzo uczciwą propozycję dla kierowcy, który chce więcej niż zwykłe szybkie coupe, ale nie potrzebuje aż tak bezkompromisowego charakteru jak w najbardziej torowych McLarenach. Właśnie dlatego ten model wciąż broni się w 2026 roku: nie próbuje być wszystkim naraz, tylko łączy dwa światy na tyle dobrze, że nadal ma własny sens. I to jest w nim najciekawsze.